Kubuntu – nie aż tak różowo.
Pomimo całego dnia z Kubuntu, nadal mi się podoba ;-)
Co prawda nie raz mi się dzisiaj przytrafiła jakaś maleńka niespodzianka, ale generalnie – da radę; Po instalacji Firefoksa mogłem się uwolnić od Konquerora, który przedziwnie interpretuje strony www (a tym się przecież głównie zajmuję).
Dziwnie za to zachowuje sie Krusader w wersji Admministratora – pojawia się i znika, bardzo dziwnie zachowuje się Quanta, której nie mogłem zainstalować, a teraz nie mogę odnistalować tej części, której zainstalować się udało i bardzo dziwnie zachowuje się aplet „Narzędzie konfiguracj zapisu dla trybu NTFS„. Nie mogłem go w żaden sposób wywołać – pojawiał się i natychmiast znikał. Przez to, nie mogłem pracować z danymi na partycji Windowsa Visty.
Ale znalazłem rozwiązanie; W konsoli wpisujemy
sudo ntfs-config
I od razu wyskoczył panelik z opcjami do zaznaczenia. I działa, jak ma działać.
Z bardzo fajnych rzeczy wspomnę jeszcze przeglądarkę zdjęć Gwenview – co najmniej tak samo fajny jak ACDC w starszych wersjach lub IfranView w najnowszych.
Z tych mniej fajnych – pokładowy notatnik Kate – drażniący i odstający od standardów. Jak gdyby na siłę „inny”. I przez to niefajny.
Ach – no i mój wieczny problem z dostępem i pracą na FTP. Klient FTP w jakiego wyposażony jest Krusader jest po prostu do bani. Znalazłem opis HowTo jak uruchomić SSH i wygodnie pracować zdalnie. Temat bardzo mnie zainteresował, bo edytuję głównie małe pliki tekstowe. Niestety, poradnik ten nie był dla mnie pomocny – po wykonaniu wszystkich poleceń udało mi sie tylko stworzyć katalog na dysku lokalnym, a przy próbie montowania tam katalogu z serwera otrzymuję komunikat błędu:
reply len too large: 1416128883
I, rzecz jasna koniec pracy. A najgorsze, i najciekawsze, że G. nie widzi żadnych rozsądnych tekstów na ten temat.
Tagi dla tego wpisu: , Kubuntu, ssh


