Krusader again
Jeśli Krusader jest najlepszym programem tego typu w „środowisku”, to drżę przed innymi aplikacjami. Przykro mi to mówić, ale ten program nie dotrzymuje kroku TC nawet w przedbiegach. Używam TC od wersji 3.0 (wtedy jeszcze jako WindowsCommander) i nigdy nie przytrafiły mi się takie przygody jakie mam teraz z Krusaderem.Krusader, po zminimalizowaniu znika mi z pulpitu – i słusznie, tak ma być. Tyle, że znika w ogóle – nie mam do niego dostępu w żaden sposób. Ale, rzecz jasna, jak na rasowy, Otwarty program przystało, cały czas siedzi sobie gdzieś w tle i zabiera RAM. Nie pomogło włączenie opcji „dodaj do tacki systemowej”. Nie pomogło też dodanie „aktywatora do panelu”. Co z tego, że mogę szybko otworzyć kolejną kopię, gdy stara wciąż zabiera ram, ale nie mogę się na nią przełączyć?
Tak, wiem – mój problem z pewnością mogę zdiagnozować z poziomu konsoli.
Dajcie spokój – jeśli z każdym gównem będę biegał na forum i skamlał o pomoc, to na nic więcej nie starczy mi czasu.
Dlaczego ten program nie zapamiętuje loginów i haseł do serwerów FTP? Nie będę przecież sześćdziesiąt razy dziennie otwierał pliku tekstowego z hasłami i pracowicie przepisywał login i hasło.
Linuksiarze, dziwicie się, że ludziki nie chcę korzystać z tego systemu. I słusznie, że nie chcą. System, dla przeciętnego usera znaczy tyle, co lodówka. Ma działać. A wy chcecie, bym przez większość dnia dumał nad jej skomplikowaną budową i dociekał, dlaczego coś dzieje się tak, albo dlaczego dziać się przestało?
A w tym czasie moi koledzy oglądają pornosy…
—
Małe update: po przegraniu filmu z partycji NTFS do /home udało mi się bez problemu otworzyć pornosa Totemem. Był to maleńki *.mpg z Szilvią Lauren, nadal nie wiem, czy Ubuntu otworzy *.wmv. Ale nie jestem aż tak ciekawy.

Ten program jest kompletnie do dupy – odpalam, uruchamia się i znika. Kolejny – to samo. Teraz już nie mam do niego dostępu w żaden sposób.
Tagi dla tego wpisu: krusader, Ubuntu


