WiFi. Kuźwa, znowu – ale tym razem pod Windows Vista.
Od pewnego czasu, może jakiś tydzień, połączenie przez WiFi w moim notebooku FSC AMilo sprawia mi problemy. Pojawia się i znika, jak ten murzyn na przejściu dla pieszych. W końcu doszło do tego, że przez pół godziny próbowałem się podłączyć z siecią, i w końcu sięgnąłem po kabelek. Po wetknięciu wtyczki sieci, rzecz jasna, też nie było – bo przecież pod Windows to najlepiej uruchomić ponownie komputer. Uruchomiłem. Zadziałało. Pracowałem tak przez ostatnie trzy dni, ale przecież nie po to mam WiFi i nie po to kupiłem router z WiFi, by łączyć się kablem. To dobre dla stacjonarnych blaszaków, nie dla laptoków, prawda?
W sieci piszą, że WiFi na chipsecie SIS 163u sprawia problemy. Nie jestem sam.
Przyznam, że nie potrafiłem sprecyzować, czy to mój router, taniej marki Topcom, czy może karta WIFI w laptopie. Podejrzewałem raz jedno a raz drugie urządzenie, a moje rozdrażnienie rosło. Bo przecież pod Ubuntu, choć pisałem jakiś czas temu, że wszystko gra i buczy, to grać i buczeć przestało – Ubuntu 7.10 łączył się z siecią po 10 minut. 15 prób i czasami się udawało.
__(‘Zobacz caly wpis »’)



