Ubuntu – pożeracz RAM II
Wpis Ubuntu, czyli pożeracz ramu napisałem półtora miesiąca temu. Oda tamtej pory Vista zaskakiwała mnie wielokrotnie swoim durnym zachowaniem, a do Ubuntu, potem Kubuntu, Xubuntu i na koniec (dokładnie dzisiaj) znów Ubuntu w czystej postaci wracam coraz częściej.
Gdy pisałem w sierpniu o tym, że Ubuntu zabiera mi ponad 400Mb RAM, nie potrafiłem zrobić printskrina, czy „pobrać zrzutu ekranu” pod Linuksem. Dzisiaj już umiem, i dalej będę twierdził, że proste naciśnięcie PrtSC i potem Crtl+V w dowolnym programie graficznym jest prostsze i bardziej funkcjonalne niż ten cały aplet, czy aplikacja – nie dosyć, że trwa to i 10 sekund (odpalenie programu, przymiarka, ustawienie okna programu tak, by nie wchodził w kadr, zapisanie obrazka), to wcale nie jest jakieś wypaśne i funkcjonalne. Nie wiem, jak zrobić, by okno apletu nie pchało mi się w kadr – mam wybrać opcję „Przechwyć po upływie 2 sekund” i zamknać okienko? Ależ wydumali…



