Gutsy Gibbon na Amilo 1818
Ściągnąłem, nagrałem, zainstalowałem.
Cóż mogę powiedzieć na początek – ściągnąłem wersję „international”, bo na ubuntu.pl nie ma jeszcze takiej „spolszczonej i okodowanej na maksa” wersji. A szkoda, bo poza tym, że faktycznie wygląda to fajnie (środowisko Gnome), efekty specjalne pulpitu są sympatyczne – sam fakt, że w pół godziny po instalacji piszę posta na blogu o czymś świadczy. To jest naprawdę gotowe środowisko pracy. Spolszczenie całego systemu operacyjnego Ubuntu zajmuje mniej więcej tyle samo zachodu, co spolszczenie Winampa pod WIndowsem: wybrać i ściągnąć odpowiednie pakiety językowe. Tyle, że gdy już wskazałem język polski, Ubuntu sam sobie wybrał czego potrzebuje, sam to ściągnął i uruchomił. I w przeciwieństwie do Winampa pod Windows, nie trzeba było nic ponownie uruchomić.
Po trzech minutach system już jest po polsku, i tyle. Albo – aż tyle. Robiłem to po raz pierwszy w życiu i różnica klas w podejściu do użytkownika jest powalająca!
W tej chwili nie potrafię co prawda, odtworzyć ani żadnej mp3, ani żadnego filmu czy filmiku. Radio przez internet też grać nie chce – wszystko woła o doinstalowanie wtyczek. To z pewnością jest proste jak konstrukcja cepa, ale ja nigdy cepem nie młóciłem, więc, cóż – poczekam na „spolszczone i okodekowane tak jak to tylko możliwe” GG do pobrania z Ubuntu.pl, a tymczasem będę cieszył się tym, co jest i działa.
__(‘Zobacz caly wpis »’)



