Kupiłem myszkę i jest mi z nią dobrze.

Wiele razy wspominałem, że projektant puszki do notebooka Amilo Li1818 powinien dostać po głowie za bezmyślny projekt. Choćby za to, że gniazda USB (wszystkie trzy) są w takich miejscach, gdzie non stop się o nie zawadza. Myszka Kingston’a jaką kupiłem w KrenNotebook wraz z laptopem miała klasyczny, długi wtyk z odbiornikiem. Wygiąłem go tak, że końcówką dotykał stołu na którym stoi komputer. Ale wtyk od myszki, nawet takiej za stówkę, to mały problem – problemem jest gniazdo w komputerze, który kosztował tych stówek kilkanaście.

W końcu, po dziesięciu miesiącach poszedłem po rozum do głowy i kupiłem myszkę Logitech Nano Laser.

Laser jak to laser – być może jest precyzyjniejszy. Tymczasem nie czuję różnicy. Myszka jest bardzo lekka i doskonale leży w dłoni. Dwa główne klawisz, kółko pomiędzy nimi i dwa mini klawisze do obsługi przeglądarki (wstecz i do przodu) na skraju lewego przycisku. Bardzo ładnie to wszystko wygląda i bardzo wygodnie się tą myszką klika. Choć – przyznam się – prawy klawisz jest mniej wygodny niż w myszce Kingston – palec spada mi na rant obudowy, i zamiast intuicyjnie klikać, muszę się poprawiać. Być może się przyzwyczaję.

Co zaskakuje, to naprawdę mały odbiornik/wtyk do laptopa! Po wetknięciu go w slot USB wystaje ok, 5mm. Ładnie wygląda i nie przeszkadza w pracy. Rewelacja. Szkoda, że zapłaciłem 260 zł w MediaMarkt, zamiast 22o w internetowym sklepie z komputerami. Cóż, jak się jest idiotą, to wiadomo gdzie się idzie…

I jeszcze dwa słowa na temat opakowania – bo trzeba o tym wspomnieć. W pudełku myszki VX Nano Laser Cordless Mouse prócz ulotki w czternastu językach (nie ma słowa po polsku), znalazłem płytę ze sterownikami (nie otwierałem), bardzo fajny kondonik ma myszkę, kabelek z wtykiem USB – gdyby zamarzyło mi się podłączenie tej myszy do stacjonarnego PC pod stołem, dwie baterie alkaliczne AAA marki Duracel i sama myszka z mikro odbiornikiem. Tak starannie wyposażonego i zapakowanego gryzonia jeszcze w życiu nie widziałem. Brawo dla Logitecha!

Komentarze

Mam chcicę na nową myszkę.

Logitech Cordless Laser NanoWraz ze swoim laptopem Amilo Li 1818 kupiłem sobie myszkę Kensington Ci65M. Wszystko jest w niej fajne. Wszystko, prócz jednego drobiazgu – wtyk USB jest “standardowy”, to znaczy długi. A, jak już wspominałem – Amilo Li 1818 projektował ktoś, kto nie siedział chyba nigdy przy laptopie; Chodzi o to, że wejścia na USB są dokładnie tam, gdzie zwykle stawiam łokieć lub dłoń. W efekcie wtyk USB mojej myszy jest od dawna wygięty – swobodnie dotyka blatu stołu. Myszka działa doskonale – bez wątpienia najlepszy gryzoń jakiego miałem okazję dotykać, ale wypatrzyłem coś innego. Myszka Logitech Nano Laser – pomijając laser (podobno rewelacja), to bajer tej myszki polega na bardzo krótkim (około 5 mm) odbiorniku na USB. Coś takiego wsadzasz, i zapominasz że tam siedzi. Kosztuje trochę, niestety, ale jak mówią: za komfort się płaci.

Korci mnie niezmiernie do tej myszki. Nie miałem okazji jeszcze jej pomacać, ale kto wie – może już niebawem?

Komentarze