Ubuntu jak gość. I ryba.
Po trzech dniach zaczyna śmierdzieć.
Naprawdę miałem szczere chęci. Chciałem się zapoznać z systemem i być może nawet poważnie myśleć nad przesiadką. Ale dzisiaj Ubuntu zaskoczył mnie tak, jak żaden inny windows jeszcze ;-)
Po trzech dniach zaczyna śmierdzieć.
Naprawdę miałem szczere chęci. Chciałem się zapoznać z systemem i być może nawet poważnie myśleć nad przesiadką. Ale dzisiaj Ubuntu zaskoczył mnie tak, jak żaden inny windows jeszcze ;-)
Postawiłem Ubuntu na moim nowym laptopie. Powód jest banalnie prosty – pod kontrolą Ubuntu mój laptop chodzi w zasadzie bezszelestnie. Owszem, wentylator się czasami włącza, ale dzieje się to naprawdę okazjonalnie.