Ubuntu – przez cały dzień
Mija mój pierwszy dzień, gdy nie otworzyłem komputera pod Windows. Od rana pracuję na Ubuntu i prawdę mówiąc, nadal mam się świetnie.
Nie był to jakiś inny dzień, wręcz przeciwnie – dzień jak co dzień. Doglądanie moich stron, instalacja systemu wymiany linków na jednej czy dwóch stronach, usunięcie systemu linków z jednej czy dwóch stron, wysyłanie i odbieranie poczty e-mail. O, i jeszcze aktywacja usługi pt: „lepsze numery” przez stronę orange.pl. Dodatkowo, przez cały dzień słucham radia przez internet.
Śmiało mogę powiedzieć, że da się to wszystko zrobić przy podobnym komforcie pracy jak w windozji. Piszę o „podobnym komforcie”, bo z jednej strony nie miałem żadnych zwisów i przymrożeń aplikacji, co zdarza mi się w Windows Vista wiele razy każdego dnia, a z drugiej strony brak mi Total Commandera który pozwala mi na swobodne poruszanie się po dyskach i katalogach. A poruszam się dużo.



