Windows Vista – pierwsza krew
Przed zakupem laptopa przyglądałem się, jakie systemy operacujne są dostępne w ramach nowych notebooków. Wybór jest szeroki: możesz kupić komputer z Vista home basic, możesz też kupić komputer z Vista home Premium. Jeszcze jakaś Vista, ale w bardzo drogim laptopie. W najtańszej opcji, w końcówkach serii można jeszcze napotkać windows XP home edition. Trzeba się spieszyć z zakupem laptopa, gdy chcemy mieć maszynę do pracy, a nie tylko do uruchomienia systemu… Bywają jeszcze laptoki z Linuxem i w ogóle bez systemu, ale wydaje mi się, że to już nie długo potrwa – M$ pompuje taką kasę by wmówić wszystkim, że komputer kupowany bez systemu służy do instalacji pirackiej wersji OS z Redmond, że chyba wszyscy już im wieżą. Pierwsze wrażenia są fajne: O, jakie fajne. I ładne, i przeźroczyste a opcja skrótu win+Tab, gdzie otwarte okienka defilują przed tobą jest po prostu na bajerze. Prawie jak beryl w Linuksie…
Krew mnie zalewa, gdy myślę o moim OS. Prawdziwy Viśta Vio – 600Mb RAMu na zrobienie dokładnie niczego…
Być może to tylko moje przyzwyczajenia z W2K mnie tak bolą – tam system po uruchomieniu zabierał 100Mb RAM i czekał na pracę z aplikacjami. Kostka 512 Mb wystarczała mi do pracy z Dreamweaverem 8 i Photoshopem 7. Na potrzeby prac nad stronami, gdzie obrazki zwykle są małe i w rozdzielczości 72dpi była to kompletnie wystarczająca ilość RAM’u. OS WIndows Vista ma inne podejście do tego tematu – chyba ten nowoczesny komputer kupiłeś w jakimśc celu, nie? Masz ogromny dysk – zabiorę Ci co najmniej 15Gb na partycję systemową! Masz 1Gb RAM? To biegiem, Vista potrzebuje co najmniej 2Gb pamięci do normalnej pracy. A są tacy, blisko źródeł, co mówią:
4GB RAM w zupełności wystarczy do wydajnej pracy z systemem.
O tempora! O mores!
Dobra, ponarzekałem, teraz pora na kilka szczegółów:
Instalacja „świeżej kopii” Windows Vista jest banalnie prosta. Instalator pyta chyba tylko o Nazwę Usera i prosi o zatwierdzenie strefy czasowej. (Przypominam, że piszę o systemie dołączonym do nowego komputera, czyli wersja OEM – nie muszę nawet podawać numeru seryjnego.) Nawet program do partycjonowania dysku jest wyjątkowo, rzekłbym – dziewczęcy.
W moim przypadku instalacja trwała dokładnie 40 minut. Natychmiast po tym trzeba było ściągać jedyne 50Mb łatek i poprawek.
Co to jest 50Mb poprawek na dzień dobry, gdy katalog windows/ zajmuje, bagatela, 7Gb na dysku…
Co do wyjątkowej stabilności najnowszego systemu Billa – niebieski ekran z kodem błędu STOP:0x000000F4 zobaczyłem niecałą godzinę po ściągnięciu łatek. Zainstalowałem Webserv 1.3 i bum! Po restarcie Webserv i tak nie chce uruchomić serwera Localhost, ale bluescreenów już nie widziałem więcej.
Próbuję przypomnieć sobie coś, czo jest fajne w Vista, czego nie było w W2K i za co warto zapłacić te 600Mb RAM na starcie. Nic mi nie przychodzi do głowy…
Jest kilka skrótów klawiaturowych, jakich wcześniej nie znałem:
- WIN LOGO+TAB – Flip 3D – przełączanie zadań 3D,
- WIN LOGO+X – szybki dostęp do Centrum mobilności (Mobility Center),
- WIN LOGO+T – dostęp do podglądu aplikacji na pasku zadań,
- WIN LOGO+SPACJA – wyświetlenie paska bocznego Sidebar (gdy aktywny),
- WIN LOGO+n – szybki dostęp do aplikacji, których skróty znajdują się na pasku szybkiego uruchamiania (Quick Launch Toolbar), gdzie n to cyfra o 0-9 (pierwsza aplikacja na pasku licząc od lewej to 1, ostatnia to 0).
Ale to chyba wszystko, co fajne w nowej Vista. To z pewnością nie jest warte dodatkowe 500Mb ram.
Poszperałem po sieci w poszukiwaniu jakichś tipsów z optymalizacją systemu Viśta – nic naprawdę konkretnego nie znalazłem, ale przydatne info znalazłem na Tweaks.pl (polecam doczytać komentarze – d4rqu zna się na rzeczy). Niestety, nie wszystko jest tam fajnie opisane, część artykułów pisze ktoś, kto nie bardzo wie, o co idzie. Chciało by się tutorial optymalizacji tego formatu co ten autorstwa Picasso.
Tagi dla tego wpisu: os, vista, windows


