Co z tą pamięcią?

Gdy uruchamiam jakąś aplikację mam świadomość tego, że musi to zająć cześć zasobów komputera – po to właśnie są, by uruchamiać aplikacje, prawda? Gdy korzystam z Photoshopa, to choć sam program (w wersji 7, mojej ulubionej) zajmuje raptem 40Mb RAM, pochłania więcej pamięci. Zrozumiałe – kolejne warstwy na kolejnym obrazku, stany historii kilkanaście efektów wstecz – to musi zajmować pamięć. To jest zrozumiałe. A najfajniejsze jest, że dobrze napisane aplikacje, właśnie takie jak Photoshop czy Dreamweaver, nawet gdy zużywają kilkaset Mb RAMu zostaną zminimalizowane, „zrzucone na pasek” ilość pamięci jaką zabierały natychmiast jest zwalniana. Mogę przygotować obrazek w Photoshopie, wyeksportować go, zminimalizować ten program i otworzyć Dreamweavera by dalej pracować nad stroną. Gdy potrzebuję poprawić obrazek, minimalizuję mój edytor www i przywracam Photoshopa. Dzięki temu, mogę wydajnie pracować na komputerze z procesorem Athlon 1GHz i 512MB RAM.

Tak było, aż do teraz, gdy zostałem zmuszony przesiąść się z W2K którego używam od roku 2001 na OS Vista. Tutaj patent z minimalizacją programów na pasek nie działają – po zrzuceniu ilość zużytego RAMu nie maleje. Nic dziwnego, że do normalnej pracy trzeba mieć 2Gb. To jest rzecz, która mi bardzo przeszkadza, bo sugeruje mi, że ktoś, coś naknocił.

Pamiętam, kiedy zwróciłem na to uwagę: gdy zamiast mojego faworyzowanego programu pocztowego jakim jest theBat przez miesiąc używałem ThunderBirda. To właśnie ten program po zminimalizowaniu, czy to na pasek, czy po instalacji plugina, do systemowego „traya” zawsze zużywał tyle samo (dużo) pamięci RAM. Sprawdziłem inne programy jakich używałem – Firefox ma tą samą przypadłość.

Firefox zżera, bo inaczej się nie da powiedzieć, nawet dwieście MB! Gdy otworzę kilka zakładek i poklikam w każdej z nich po stronach, 150Mb zabiera nie wiadomo kiedy. Znalazłem na jakimś forum informację, że nie jest to „bug”, a celowe rozwiązanie:

Otóż programiści ze statystyk jakie przeglądali dowiedzieli się, że najczęsciej otwieraną stroną jest „back”, poprzednio otwarta. Pomyśleli więc, po cóż User ma tą stronę ściągać z serwera ponownie? Niech ona siedzi w pamięci RAM, przecież każdy ma teraz dużo, bo ram tani. Strona powrotna będzie się szybciej otwierać.

Jak pomyśleli, tak też zrobili – Firefox przechowuje odwiedzone strony w pamięci RAM, dlatego ma aż taki apetyt na ten biedny RAM. Przypuszczam, że programiści od Firefoxa chcieli odebrać Operze palmę pierwszeństwa jeśli chodzi o prędkość generowania i otwierania stron. Moim zdaniem jedak, Opera szybciej generuje i otwiera strony. A nawet gdy otworzysz w niej wiele zakładek i zabiera trochę RAMu i zminimalizujesz Operę na pasek – prawie cała ta pamięć zostaje przekazana do dyspozycji innym aplikacjom.

Czyli – można napisać aplikację, która zdobywając uznanie użytkowników nie jest zachłanna na RAM jak Mikołaj na cipki? Można.

Wprowadziłem do Firefoxa poprawki, o jakich mówią tutaj, ale o ile stopień zużycia pamięci RAM zmalał, to nadal po minimalizacji do Traya mam powyżej 24Mb.

Tagi dla tego wpisu: ,

1 komentarz »

  1. Ubuntu - pożeracz RAMu na Komputery i inne bajery napisał,

    Sierpień 9, 2007 @ 14:31

    [...] napisałem, że OS Vista jest bardzo pamięciożerna, wręcz pazerna na zasoby. Dzisiaj mogę śmiało napisać: Ubuntu jest pazerny na zasoby prawie [...]

RSS komentarzy do tego wpisu · TrackBack URI

Napisz, co o tym myślisz