Ubuntu jak gość. I ryba.

Po trzech dniach zaczyna śmierdzieć.

Naprawdę miałem szczere chęci. Chciałem się zapoznać z systemem i być może nawet poważnie myśleć nad przesiadką. Ale dzisiaj Ubuntu zaskoczył mnie tak, jak żaden inny windows jeszcze ;-)

Mam w domu dwa komputery – tegoż laptopa Amilo 1818 z OS Vista i klasycznego blaszanego PeCeta z OS W2K. Dysk na PC jest zakapowany i notebook z Vista korzysta z niego jak ze swojego. Gdy kopiuję pliki, nawet bardzo duże lub bardzo dużo, nie robi problemów. Ale gdy chcę załadować większe pliki typu film w divx, to Vista nie może się dogadać z Windowsem 2000. Kopiowanie filmu, nie dość, że trwa bardzo długo, to jeszcze co chwilkę przywiesza mi komputer. Nie mogę wtedy otworzyć nawet przeglądarki czy czegokolwiek innego. Menadzer zadań nie pokazuje żadnych problemów – procesory śpią, pamięci więcej niż te 600MB nie żużywa – sielanka. Tyle, że komputer w zasadzie tylko stoi na biurku. I tak co dwie minuty na minutę. Aż po 10 minutach skończy ładować film i wszystko wraca do normy.

Przyszło mo skopiować kilka filmów z laptopa na blaszaka. Pomyślałem – zrobię to przez Ubuntu, bo na Windowsach będę to robił do wieczora.

Ku mojemu zdumieniu Ubuntu nie uruchomił się poprawnie – skończył na czarnym ekranie z komendą w stylu: #root@bielack~

Nie mam pojęcia o co chodzi. Wpisałem: Startx

Uruchomił się “Nautilus”, czyli Eksplorator Linuks, tyle, że po angielsku. Angielski akurat mało mi przeszkadza, bo to ludzki język, ale nie było mojego softu, który pracowicie instalowałem ostatnio. Okazało się, że nie ma tylko ikonek i skrótów, wszystko inne jest – prócz mojego katalogu /home

Gdybym tam trzymał swoje graty, to co teraz? Próbowałem przełączyć użytkownika. Niestety, dostałem tylko “przyjazny komunikat błędu”:

GDM (the Gnome Display Manager) is not running.

No i co z tego? Jak to włączyć? Proszę mi wybaczyć, ale mam Ubuntu trzeci dzień inawet polecenia Startx nie powinienem znać. Już widzę, jak moja babcia swobodnie operuje takimi poleceniami. Dajcie spokój – to są kpiny, a nie przyjazny dla usera system.

W przypadku WIndowsa, mógłbym zadzwonić do co najmniej 10 “bardziej Wiedzących” kolegów, z czego pierwszy mieszka 30 metrów obok. A w przypadku Ubuntu? Pierwszy człowiek który mi przyszedł na myśl mieszka 2o km od miasta, a driugi zarządza serwerami w Liverpoolu czy tam Manchesterze (albo innym, piłkarskim miastem w Angolii – pozdro Szymon).

Teraz jeszcze tylko uporać się z wypierdzieleniem Gruba (tak się nazywa ten system kontroli botowania?), przywrócić partycję z linuksem do NTFS i znów, na rok czasu pewnie zapomnieć o kłopotach z systemami. Prócz tych, do których się tak przyzwyczajamy, że ich po prostu nie widzimy…

Ale na koniec trzeba oddać Linuksu, co jego – posługując się Expoloratorem Linuksa o wdzięcznej nazwie Nautilus, przekopiowałem filmy z notebooka na blaszanego peceta z Windowsem 2K. Szybko i bez problemów. Nie chciał mi co prawda nadgrywać już istniejących plików, ale to z pewnością gdzieś można dokonfigurować.

To śmieszne i żałosne, że w przypadku posiadania dwóch różnych wydań OS Windows mamy więcej problemów z wewnętrzną siecią niż w przypadku Windows i Linuksa.

Update na sam koniec – Linuksy stają się coraz bardziej podobne do Windowsa: wystarczyło zrestartować komputer i już moje Ubuntu odpaliło się bez problemu..

Tagi dla tego wpisu: , , ,

5 komentarzy »

  1. Peter napisał,

    Październik 1, 2007 @ 01:59

    W ramach update i przeprosin muszę napisa, że po kilku tygodniach bez Ubuntu zrobiło mi się przykro i postawiłem Ubuntu na nowo. Ściągnąłem też obraz ISO z Xubuntu, który wygląda fajnie, ale w wersji Live nie chce poprawnie obsłużyc karty graficznej i wyświetla obraz w połowie rozdzielczości, zresztą tak samo jak wcześniej Kubuntu – tylko 1024×768 co wygląda kiepsko. Z pewnością można potem doinstalowac sterowniki i to poprawic, ale Ubuntu wyświetla obraz doskonale z marszu – zarówno z płyty Live jak i zaraz po instalacji.
    No i pod Ubuntu wentylatory laptopa prawie się nie odzywają. Gdybym tylko nie był uzależniony od TotalCommandera i Dreamweavera, nigdy bym do Windows Vista, i w ogóle do Windows – nie wrócił.

  2. Daniel napisał,

    Luty 5, 2008 @ 20:40

    Koleś, co ty do cholery wygadujesz? Ubuntu to dziadostwo? Mylisz się. Ubuntu to przyjazny system. Bardzo łatwo jest go skonfigurować, prawie każdy program z Windy ma swój odpowiednik w Linuksie.
    Ubuntu jest bardzo bezpieczny, szybszy, -i jak dla mnie- milszy dla oka od Windy. Żaden Win Vista u mnie na kompie jeszcze dłuuugo nie zagości. :)danio31@daniel

  3. Peter napisał,

    Luty 9, 2008 @ 16:35

    Być może bardzo łatwo jest Ubuntu skonfigurować. Być może jest jest bardzo przyjazny. Być może każdy program ma też swój odpowiednik. Być może. Gdybym nie miał i jednego i drugiego mógłbym mieć wątpliwości – ale mam i staram się używać obydwu systemów na tym samym komputerze i wybacz, ale większość rzeczy szybciej i sprawniej robię na Viście. Być może, zależy to od zestawu aplikacji z jakich korzystasz do pracy – mój zestaw, który sprawdza się w tym, do czego go potrzebuję nie ma lepszych odpowiedników. Pamiętajmy bowiem, że “odpowiednik” wcale nie znaczy “taki sam”. Tak jak ten Total Commander któremu żaden “odpowiednik” podskoczyć nie może. Jak Fireworks, jak Dreamweaver. Jak pakiet php/mysql/apache który pod Ubuntu wyświetla mi dziwaczne krzaczki miast polskich znaczków.
    Daniek, zwróć uwagę, że ja chciałem się przesiąść z Windows na Ubuntu. Miałem szczere chęci. I co z tego, skoro połowa “laptopowych” funkcji pod Ubuntu albo nie działa, albo działa źle? A ten fajny interfejs graficzny w Ubuntu zawiesza mi się za każdym razem – jestem skazany na wygląd podstawowy.

  4. mico napisał,

    Sierpień 6, 2008 @ 23:13

    Zgadzam sie z Peterem,
    Daniel, Ubuntu moze i jest fajne bo darmowe ale nie przesadzajmy – nie ma do tego zadnego sensownego helpa ani dokumentacji. Ja chciałem zainstalować “na” Winde, ale nikt nie umial mi odpowiedziec, czy bede mogl pozniej to odinstalowac i odzyskac dysk dla Windy. To jest po prostu partyzantka, dobra dla studentow, ktorzy maja duzo czasu i checi do dlubania w systemie. Ja korzystam z Windy 10 godzin dziennie i blue screen widzialem w ciagu ostatniego roku dosłownie raz… wiec nie ma co narzekac

  5. Lenczek napisał,

    Wrzesień 14, 2009 @ 21:58

    A ja powiem tak:
    Nie obraź się Peter, ale Twoja wiedza jest bardzo nikła :(

RSS komentarzy do tego wpisu · TrackBack URI

Napisz, co o tym myślisz