Praca z czystym Vista
Po serii BSOD’ów jakie miałem ostatnio, postanowiłem zainstalować Windows Viśta ponownie. Mam o tyle ułatwione zadanie, że mój laptop FSC Amilo 1818 Li z którym tą nieszczęsną Vistę musiałem kupić, ma wbudowany mechanizm rejestracji systemu. Od razu po zainstalowaniu mam komunikat: System Windows został aktywowany. To jest jedyny plus systemu OEM kupionego z komputerem.
Instalacja Windows Vista jest prosta i nie ma o czym pisać. Trwa to chwilę, ale mogłem się zająć pracą na drugim komputerze – więc mi to nie przeszkadza.
Tym razem, tuż po uruchomieniu się Windows Vista zaświtała mi perwersyjna myśl: a może tak skorzystać z narzędzi, jakie udostępnia Vista, to cudowne dziecko z Redmond? Jak pomyślałem, ta zrobiłem. Zamiast, jak zwykle, tuż po instalacji systemu zająć się instalacją dodatkowego oprogramowania, rozpocząłem korzystanie z systemu.
Skonfigurowałem sobie następcę Outloka, czyli Windows Mail. Program jako klient pocztowy sprawdza się średnio – owszem, wysyła i odbiera pocztę. Ale już polskiej pisowni Windows Mail sprawdzić nie potrafi (wybierz: “Nie mogę sprawdzić pisowni w moich wiadomościach.)
Windows Mail nie sprawdzi polskiej pisowni – mamy za to do wyboru angielski, francuski, niemiecki lub hiszpański.
Kolejny drobiazg, który jest mi niezbędny w pracy: przeglądarka do zdjęć. Zwykle instalowałem IrfanView, ale postanowiłem dać szansę kobyle o nazwie Galeria fotografii systemu Windows. Gdy po pół godzinie wygenerowało mi wszelkie miniaturki (i stworzyło ponad 1Gb katalog z bazą miniaturek) mogłem docenić zalety tej aplikacji. Prawdę mówiąc, to znalazłem tylko jedną zaletę: można wybrać opcję “wszystkie obrazy” i na dłuuugim listingu można odszukać zdublowane zdjęcia jakie mamy na dysku. Przez ponad godzinę czyściłem katalog z golasami – jakoś się wzięło, i nazbierało. Duplikatów znaczy. Szkoda, że
Galeria fotografii systemu Windows nie potrafi pokazać obrazka Gif! To jest afera – albo będę otwierał gify IE7, albo nie będę ich oglądał wcale. Cóż za postęp i błyskotliwy pomysł. Brawo, kuźwa, brawo!
Równie fatalnie co z obsługą formatu .gif Galeria fotografii systemu Windows radzi sobie (czytaj – nie radzi) z innymi plikami: .psd czy .eps.
Doinstalowałem sobie mały dodatek do przeglądarki internetowej Internet Explorer 7 i przeglądałem moje serwisy. Wyglądają normalnie, w zasadzie tak, jak powinny wyglądać. Ale i tutaj kwiatek – gdy edytowałem jeden wpis na blogu opartym na WordPress, nie mogłem skasować wpisu. Kliknięcie “OK” by potwierdzić kasowanie wpisu nie przynosi kompletnie żadnej reakcji. Trzeba najpierw wpis opublikować, a potem skasować z listy wpisów. Inaczej się nie da… Przypomniało mi się, że czytałem na jakimś blogu, że sami pracownicy M$ proponują użyć przeglądarki Firefox by wygenereować np: klucze, bo pod IE7 strony M$ nie chodzą. Cóż, nawet nie śmieszne, prawda?
Wszystkie programy produkcji Microsoft jakie otrzymałem z Windows Vista Premium mają bardzo ograniczone możliwości i w zasadzie brak opcji konfiguracji. Nie można ich dostosować do swoich potrzeb, czy upodobań – zawsze będą takie same. Gówniane.
Przyznam, że po jednym dniu obcowania z programami jakie dostarcza Windows Vista Premium mam dosyć. Zainstalowałem sobie normalny program pocztowy (używam theBat, ale ThunderBird także jest zdecydowanie lepszy od Windows Mail) i Total Commander jako menadżer plików i klient FTP.



