Nowa jakość od Adobiego
Postanowiłem popróbować CS3 od Adobiego. Na początek chciałem przetestować to, co znam doskonale z poprzednich wersji: mój ulubiony Dreamweaver, potem Fireworks i ona końcu sztandarowy produkt, czyli Photoshop.
Zarejestrowałem się w witrynie Adobe.com by pobrać uczciwy trial, podałem wszystkie dane osobowe wraz z telefonem i zassałem oprogramowanie.
Instalka Dreamweavera to bagatela 299Mb. Program wymaga rozpakowania (kolejne 642Mb) i instaluje się na moim Amilo 1818 co najmniej kwadrans. Instaluje mnóstwo dodatków, które są mi kompletnie nie potrzebne, ale jak to trial – nie mam nic do gadania. Instaluje i już.
Po takiej instalacji mam w Program Files katalog Adobe, który zajmuje 654Mb. Wiem, nie ma się co podniecać ilością miejsca, jakiej wymagają nowoczesne programy – wszak dyski mamy ogromne. Coś na nich trzymać wypada, prawda? Filmów nie wolno, boś złodziej, „przyrodniczych” nie wypada, bo powiedzą żeś zboczeniec, więc firmy idą nam na rękę i pomagają zapełnić nowoczesne dyski.
Jedyna pociecha, że skoro program zajmuje tyle miejsca, to musi być świetny, mieć mnóstwo opcji i być stabilny jak skała. Jak może się przewrócić, tfu – jak może zachwiać się coś, co podtrzymuje 650Mb plików?
Ale cóż, spotkała mnie niespodzianka ze strony Adobe. Programy Macromedia działały doskonale i były stabilne. Owszem, przytrafiało się czasami coś i Dreamweaver potrafił się powiesić lub przewrócić. Tak było od wersji 4 do wersji 8. Tym razem jest inaczej – niestety, nie mogę powiedzieć jak bardzo, bo program nie chce w ogóle wystartować.
Zainstalował się, i owszem. Zajął mi czas i miejsce na dysku. A przy próbie uruchomienia twierdzi, że nie możę sprawdzić czasu jaki minął w mojej wersji Trial i nie uruchomi programu. Podstępnie proponuje też, żebym wcisnął guzik „Continue”, podał numer seryjny i pracował bez Triala. Fantastyczne.
Z ciekawostek wart o jeszcze dodać, że na stronie głównej Adobe.com można zobaczyć bardzo atrakcyjną cenę Dreamweavera CS3 – niewiele ponad 330$ NIe ma się co zastanawiać, tylko trzeba brać. I tak chciałem zrobić.
Ale gdy wybrałem rejon, z którego pochodzę, okazało się, że Dreamweaver CS3 nie kosztuje 330$ tylko 590Eur. Ludzie, kurwa! Dlaczego ten program kosztuje w Europie prawie trzy razy tyle co w tej Ameryce?
I jeszcze jedna ciekawostka – chciałem w tle uruchomić instalację Fireworksa. Mam odpalone tylko Firefoksa w którym piszę ten właśnie tekst i Winamp gra jakieś radio. Komputer Vista Ready, dwa rdzenie procesora pożerające prąd niczym smoki – to chyba nie powinno być problemów, prawda? I znów niespodzianka. Instalator uprzejmie donosi, że nie może kontynuować pracy, gdyż Firefoks jest uruchomiony. Mam go zamknąć, a wtedy się zobaczy.
Zamknę tedy przeglądarkę i w skupieniu będę patrzył na pasek postępu instalacji. Upadli na głowę w Adobim?
–
Update po chwili. Fireworks CS3 ma jedną przewagę nad Dreamweaverem CS3 – instaluje się w minutę. Być może dlatego, że wszystkie śmieci już się zainstalowały wcześniej. Ale działa podobnie do Dreamweavera – to znaczy nie uruchamia się. Zgłasza się komunikat, informujący mnie, że nie można sprawdzić czasu jaki minął od instalacji mojej wersji Trial i nie bedę sobie testował. Mogę sobie testować, jak sobie kupię.
Przypomniało mi się takie stare polskie przysłowie na tą okazję – Poloneza Caro kupi, ten kto jest naprawdę głupi. Pomijam, że takim Poldkiem do dzisiaj jeździ kilku moich znajomych.
Tagi dla tego wpisu: adobe, dreamweaver


