Dell Latitude D531

Tuż przed zaplanowanym wyjazdem na urlop postanowiłem zaryzykować i oddałem swój notebook Amilo Li 1818 do serwisu. Zapakowałem komputer w firmowe pudło, sprawdziłem, czy mam gwarancję i pojechałem do Karen Notebook w Lublinie. Na miejscu pokazałem komputer, uruchomiłem WinAmpa i puściłem jakąś muzyczkę by można było usłyszeć, że lewy głośnik przestał działać. Zgłosiłem też najbardziej bolącą mnie usterkę, polegającym na bardzo częstym i głośnym włączaniu się wentylatora, nawet na jałowym biegu komputera. Miły pan w salonie Karen wysłuchał mnie, wypisał odpowiednie kwity i zabrał komputer – mają swoje pudła transportowe, więc wróciłem z własnym, pustym pudłem do domu.

Rzecz jasna, oddanie komputera do serwisu (czyli w obce ręce) wcale nie wygląda tak prosto i załatwia się tego tak szybko – najpierw trzeba gdzieś przenieść wszystko to, czego nie chcemy pokazywać obcym ludziom – własne prace, poczta, konfigi dziesiątków serwerów i kolekcja zdjęć w katalogu /golasy… Cały dzień pracowicie segregowałem pliki na te, które muszę mieć i na te, które można wywalić. Te które muszę mieć nagrałem na dwie płyty DVD.

I zupełnie przypadkiem kolega poprosił mnie, bym zobaczył, czy coś się da zrobić z nowym laptopem jakiego dostali do szkolnej pracowni, a był to właśnie Dell Latitude D531 z tytułu – najbrzydszy i najgorszy komputer, jaki według ludzi ze szkoły do nich trafił.

Dell Latitude D531 jaki miałem okzję dostać (na w sumie miesiąc) do testów, okazał się bardzo skromnie wyglądającym, szaro-szarym, dosyć masywnym ale zaskakująco sztywnym boxem. Był to komputer w zasadzie identyczny z tym, jaki przetestowano na Notebookcheck.pl – tyle, że ten „mój” miał matową matrycę. Tym, którzy chcą więcej szczegółów i dokładnych danych polecam serdecznie recenzję na tym portalu, a ja pozwolę sobie dodać tylko kilka zdań na temat komputera, jaki miałem prawdziwą przyjemność posiadać i na nim pracować przez ostatni miesiąc.

Dell Latitude D531 nie jest specjalnie ładny, to prawda. Nie nazwał bym go jedak brzydkim – to jest zwykła, szara, typowo biurowa maszynka. Nie ma zucać się w oczy, ma niezawodnie działać.

Zacznę od klawiatury – ten komputer ma najfajniejszą klawiaturę z jaką do tej pory się zetknąłem. Skok klawiszy jest tosunkowo twardy, i pisanie na niej wymaga więcej „wysiłku” niż na moim Amilo Li 1818. Klawisz Ctrl znajduje się w skrajnie lewym położeniu, a klawisz Fn jest między nim a klawiszem z logo Windows (TM). Co ciekawe – po 10 miesiącach pracy z klawiaturą, gdzie skrajnym klawiszem jest nieszczęsny Fn, cięzko było mi się znów przestawić do „normalnej” klawiatury. Dell ma też, w przeciwieństwie do Amilo Li 1818, długą spację – to bardzo wygodne.

Najważniejszą jednak cechą komputera Dell Latitude D531 jes jego cicha praca – tego laptopa po prostu w zasadzie nie słychać. I wcale się przez to nie nagrzewa. Choć zbudowany jest na procesorze AMD, jest wydajny, bardzo długo pracuje na jednej baterii (5 godzin z włączonym WiFi to normalna rzecz) i jest cichy.

Mógłbym śmiało powiedzieć – jest do dla mnie komputer prawie idealny.

Dlaczego piszę prawie? Cóż, nie ma czytnika kart pamięci, a dwa razy go przez te kilka tygodni potrzebowałem. Matowa matryca nie wyświetla obrazu w takich fajnych ciepłych tonacjach, jak lustro w moim Amilo. Sama matryca ma 15,4″ przekątnej – choć nie jest to wada. Mniejszy laptop przenosi się zdecydowanie wygodniej – dopiero teraz poznałem, co znaczy słowo mobilny komputer. Świetna torba, jaka jest w zestawie też robi swoje.

Ergonomia. Ten komputer zaprojektował ktoś, kto z laptopem ma do czynienia na codzień – nie może być inaczej. Wszystko jest zaprojektowane tak perfekcyjnie pod względem budowy, że tylko absolutna konieczność wymusza drobiazgi typu otwory wentylacyjne na dole obudowy.

Pisząc powyższy, krótki akapit wentylator w Amilo Li 1818 włączył się dwa razy. Wentylator Della przez miesiąc czasu słyszałem może ze cztery razy.

Gdybym tylko mógł zamienić się na te komputery – nie zastanawiał bym się nawet pół sekundy! Fakt, że komputer posiada tylko 1Gb pamięci i niestety Windows Vista ™ Premium. To nie jest optymalna konfiguracja, ale łatwo to przecież można zmienić na 2Gb RAM, prawda? I faktycznie, w momencie gdy dostałem notebooka Dell był tak przeładowany rozmaitym oprogramowaniem, służącym kompletnie do nie wiadomo czego, że praca na nim była pro prostu niefajna.

Jako, że nikt wcześniej nie korzystał z tego komputera (będzie służył w szkolnej pracowni jako pomoc dydaktyczna przy pracy z rzutnikiem), postanowiłem zrobić deratyzację, postawić Windows jeszcze raz i zainstalować tylko to, co koniecznie potrzeba (czytaj: Total Commander, Firefoksa, Thunderbird, OpenOffice, WinAmpa i kilka innych drobiazgów niezbędnych mi do pracy). Po takim potraktowaniu Dell nabrał wigoru – jest to świetna maszynka do pracy biurowo-internetowej.

Robiłem na nim wszystko to, czym webmaster zajmuje się na co dzień przez bity miesiąc po co najmniej 8 godzin dziennie i śmiało mogę polecić taki komputer każdemu, kto potrzebuje cichej, mobilnej maszynki do pracy w biurze lub internecie. Nie mam pojęcia czy i jak można na tym pograć, gdzyż nie gram.

Tagi dla tego wpisu: , , , ,

4 komentarzy »

  1. AleżWodzuCoWódz napisał,

    Sierpień 25, 2008 @ 22:24

    Podczas naprawy mojego Amilo używałem pożyczonego od kolegi Della (D6cośtam, 14 cali). Niby zwykły laptop, ani brzydki, ani ładny, w środku bez fajerwerków… ale wszystko w nim bylo takie jak trzeba: wytrzymała i sztywna obudowa, świetna bateria, bardzo wygodna klawiatura, cichutki wentylator, który przez większość czasu milczał, itd.). Jedynie matryca była słaba, blada i ciemna – ale tamten model miał dostępne również i inne, lepsze.

  2. Peter napisał,

    Wrzesień 14, 2008 @ 21:20

    Mam dokładnie takie same odczucia – średnio ładny komputer, który jednak funkcjonalnością bije wszystkie cacka na głowę. Ja byłem tym Dellem zachwycony, i żal było mi się z nim rozstać.

  3. Wymiana układu chłodzenia. na Ubuntu i Vista na jednym pokładzie napisał,

    Wrzesień 14, 2008 @ 21:37

    [...] zdecydowanie bardziej przyjazną twarz – owszem, wentylator dalej włącza się dosyć często (w porównaniu z Dell‘em bez przerwy), ale po kilku sekundowych zrywach przerzuca się na wolne obroty – a tych [...]

  4. Dariusz Marczak napisał,

    Marzec 22, 2009 @ 14:32

    Mam DELL’a Latitude 120L. Jest o wiele prostszy ale…przejawia te same cechy. Krótko pisząc: to komputery bez „fajerwerków” ale…z inteligencją.

RSS komentarzy do tego wpisu · TrackBack URI

Napisz, co o tym myślisz