Vista SP1 – mam. I działa.

Przyznam, że instalując SP1 do Visty nie liczyłem absolutnie na to, że poprawi on cokolwiek w działaniu systemu. Wręcz odwrotnie – liczyłem na to, że będę miał znakomity powód do polewki i pisaniny. A tu klapa. Fakt, że życie przerosło dowcipy:

adam: Mam ServicePack do Visty. 160 MB.
pumba: I co on robi?
adam: Trzy i pół godziny się instaluje…

to cytat z JoeMonster z działu “krótki Jokes”. Okazało się, że SP1 do Windows Vista, który można pobrać tutaj, waży znacznie więcej – dokładnie 570.7 Mb, ale instalował się krócej niż w kawale – faktycznie ok. półtorej godziny. Nie wiem tego dokładnie, bo nastawiłem i poszedłem spać. Tyle, że zanim usnąłem słyszałem jeszcze dwa restarty mojego laptopa.

Wracając do rzeczy – rano komputer normalnie działał – co było niepokojące. Działała przeglądarka, działała poczta – kuźwa, nic się nie przytrafiło. Postanowiłem sprawdzić, jak ma się moja główna bolączka – transfer dużych plików z laptopa z Vista na peceta z W2K.

I tutaj pierwsze zaskoczenie – to zaczęło działać mniej więcej tak, jak powinno. To znaczy – udało mi się załadować film z laptopa na drugi komputer w czasie 5 minut i 33 sekund – zamiast (dla przypomnienia) ponad 12 (dwunastu) jak poprzednio. To duży krok naprzód dla systemu Vista! Być może, jeszcze rok, jeszcze jeden service pack i zacznie działać tak, jak Windows XP?

Zrobiłem też sobie ponownie sprawdzanie wydajności komputera pod kątem systemu. O ile wcześniej grafika dla interfejsu Aero dostała tylko 3.2 punkta, po instalacji SP1 (ponad pół gigowa paczka przygotowywana przez rok czasu) wynosi – uwaga – 3.3 punktów! To niebywałe osiągnięcie inżynierów Microsoftu powinno być opiewane tak, jak powrót Odyseusza do Itaki; Wszyscy powinniśmy o tym opowiadać przy piwie przez najbliższe 3K lat.

Tagi dla tego wpisu: , ,

Napisz, co o tym myślisz