Archive forPaździernik, 2007

Kosz na pulpicie i inne bajery

Kalkulatro pod Ubuntu TigerZawsze chciałem mieć Makówkę. Nie dlatego, że taki niezawodny, czy “inny niż Windows”. Komputery ze stajni Apple zwykle są po prostu piękne. Zawsze lubiłem piękne przedmioty, szczególnie narzędzia. Rzeczy “po prostu fajne” jakoś mniej mi przemawiały do wyobraźni, choć potrafię docenić kunszt (lub jego brak, jak w przypadku projektanta obudowy FSC AMilo 1818) twórcy. Ale piękne narzędzia – ten kto gra na gitarze wie, jakie to uczucie gdy bierze się pierwszy raz do ręki Ibaneza z górnej półki, albo jakikolwiek amerykański Custom. Każdy detal, każdy centymetr starannie i z rozmysłem zaprojektowany i dopieszczony. Miałem Ibaneza Jem 77 BFP (taki z dziurą do noszenia, w niebieskie kwiaty) – wspaniały instrument. Wisiał na ścianie trzy lata, zanim zdecydowałem się go sprzedać… Podobno takie właśnie są Maki. Nie mam, więc nie wiem. Ale wyglądają pięknie.

__(‘Zobacz caly wpis »’)

Komentarze (4)

Ubuntu – pożeracz RAM II

Wpis Ubuntu, czyli pożeracz ramu napisałem półtora miesiąca temu. Oda tamtej pory Vista zaskakiwała mnie wielokrotnie swoim durnym zachowaniem, a do Ubuntu, potem Kubuntu, Xubuntu i na koniec (dokładnie dzisiaj) znów Ubuntu w czystej postaci wracam coraz częściej.

Monitor systemuGdy pisałem  w sierpniu o tym, że Ubuntu zabiera mi ponad 400Mb RAM, nie potrafiłem zrobić printskrina, czy “pobrać zrzutu ekranu” pod Linuksem. Dzisiaj już umiem, i dalej będę twierdził, że proste naciśnięcie PrtSC i potem Crtl+V w dowolnym programie graficznym jest prostsze i bardziej funkcjonalne niż ten cały aplet, czy aplikacja – nie dosyć, że trwa to i 10 sekund (odpalenie programu, przymiarka, ustawienie okna programu tak, by nie wchodził w kadr, zapisanie obrazka), to wcale nie jest jakieś wypaśne i funkcjonalne. Nie wiem, jak zrobić, by okno apletu nie pchało mi się w kadr – mam wybrać opcję “Przechwyć po upływie 2 sekund” i zamknać okienko? Ależ wydumali…

__(‘Zobacz caly wpis »’)

Komentarze

Gutsy Gibbon na Amilo 1818

Ściągnąłem, nagrałem, zainstalowałem.

Cóż mogę powiedzieć na początek – ściągnąłem wersję “international”, bo na ubuntu.pl nie ma jeszcze takiej “spolszczonej i okodowanej na maksa” wersji. A szkoda, bo poza tym, że faktycznie wygląda to fajnie (środowisko Gnome), efekty specjalne pulpitu są sympatyczne – sam fakt, że w pół godziny po instalacji piszę posta na blogu o czymś świadczy. To jest naprawdę gotowe środowisko pracy. Spolszczenie całego systemu operacyjnego Ubuntu zajmuje mniej więcej tyle samo zachodu, co spolszczenie Winampa pod WIndowsem: wybrać i ściągnąć odpowiednie pakiety językowe. Tyle, że gdy już wskazałem język polski, Ubuntu sam sobie wybrał czego potrzebuje, sam to ściągnął i uruchomił. I w przeciwieństwie do Winampa pod Windows, nie trzeba było nic ponownie uruchomić.

Po trzech minutach system już jest po polsku, i tyle. Albo – aż tyle. Robiłem to po raz pierwszy w życiu i różnica klas w podejściu do użytkownika jest powalająca!

W tej chwili nie potrafię co prawda, odtworzyć ani żadnej mp3, ani żadnego filmu czy filmiku. Radio przez internet też grać nie chce – wszystko woła o doinstalowanie wtyczek. To z pewnością jest proste jak konstrukcja cepa, ale ja nigdy cepem nie młóciłem, więc, cóż – poczekam na “spolszczone i okodekowane tak jak to tylko możliwe” GG do pobrania z Ubuntu.pl, a tymczasem będę cieszył się tym, co jest i działa.

__(‘Zobacz caly wpis »’)

Komentarze (2)

Miły drobiazg – K3B, czyli wypal płytkę pod Ubuntu

Ściągnąłem sobie właśnie najnowsze Ubuntu 7.10 Gutsy Gibbon (obraz ISO z przeznaczeniem do nagrania). Wszyscy sobie chwalą i opowiadają o nim sympatyczne historie – też chcę zobaczyć!

Do tej pory jeszcze nigdy nie nagrywałem płyty pod Linuksem. Nie wiedziałem, czy nagrywarka laptopa Amilo 1818 poradzi sibie z tym zadaniem. Niby nic strasznego, ale kto go tam wie, prawda?

W środowisku KDE domyślnym klientem nagrywarki jest program K3B. Uruchamia się błyskawicznie (jak większość aplikacji tutaj), i jest wyjątkowo intuicyjny. Choć może  nie wygląda tak ładnie jak Nero 7 pod Windows Vista, śmiem twierdzić, że jest od niego bardziej przyjazny. Płytę z obrazem nagrał mi bez ociągania, a to, że w tle sobie dziubałem coś na blogu i słuchałem radia, rzecz jasna, wcale mu nie przeszkadzało.

Komentarze

Kubuntu – nie aż tak różowo.

Pomimo całego dnia z Kubuntu, nadal mi się podoba ;-)

Co prawda nie raz mi się dzisiaj przytrafiła jakaś maleńka niespodzianka, ale generalnie – da radę; Po instalacji Firefoksa mogłem się uwolnić od Konquerora, który przedziwnie interpretuje strony www (a tym się przecież głównie zajmuję).

Dziwnie za to zachowuje sie Krusader w wersji Admministratora – pojawia się i znika, bardzo dziwnie zachowuje się Quanta, której nie mogłem zainstalować, a teraz nie mogę odnistalować tej części, której zainstalować się udało i bardzo dziwnie zachowuje się aplet “Narzędzie konfiguracj zapisu dla trybu NTFS“. Nie mogłem go w żaden sposób wywołać – pojawiał się i natychmiast znikał. Przez to, nie mogłem pracować z danymi na partycji Windowsa Visty.

__(‘Zobacz caly wpis »’)

Komentarze

Kubuntu, czyli Ubuntu z KDE

Od dawna myślałem o tym, by uruchomić sobie Linuksa z KDE. Środowisko Gnome, jakie miałem przyjemność poznać w Ubuntu jest fajne – czyste, klarowne – doskonałe biurko do pracy. Jednak, skoro już poznawać coś kompletnie nowego, chciałem zobaczyć tego nowego jak najwięcej. Dlatego ściągnąłem instalki Live: Ubuntu, Kubuntu, Xubuntu.

Z Ubuntu nie było problemu – włożyłem płytę, wystartowało, zainstalowałem, działa. Wszystko prócz WiFi, ale jak wspominałem – na razie nie potrzebowałem tego uruchamiać. Ubuntu ze środowiskiem Gnome jest ładne i przejrzyste, ale mało “bajeranckie”. Dlatego próbowałem kolejnych płyt Live.

__(‘Zobacz caly wpis »’)

Komentarze

Webmasterka – Apache i MySQL

Podczas codziennej pracy używam lokalnie serwera Apache i Mysql. Nie ma przecież sensu ładować dziesiątków poprawek na serwer za każdym razem, nawet na 5Mb łączu. Pod Windows używam pakietu Webserv – bardzo sobie chwalę, bo nie mam z nim w zasadzie żadnych problemów, które pojawiały się przy Krasnalu.

Dzisiaj, kontynuując wczorajszą tradycję, posługuję się od rana tylko Ubuntu. Przyszedł czas, by dodać jakieś drobiazgi na banalnie prostej stronie. Strona naprawdę jest banalnie prosto zbudowana, ale wymaga Php do działania. I nagle spotyka mnie niespodzianka – w Ubuntu na dzień dobry nie ma działającego serwera. Słusznie, Ubuntu ma być biurkiem, a nie każdy potrzebuje Apacha, Php i Mysql by poczytać newsy na Onet.pl czy zobaczyć śmieszny filmik na YouTube.

__(‘Zobacz caly wpis »’)

Komentarze

Drobiazgi pod Ubuntu: torrent i komunikator

Warto wspomnieć o maleńkich programach, mało spektakularnych, ale bez których internet robi się trochę szary: komunikatory i p2p.

Z ciekawości zainstalowałem program P2P, klieta torrenta KTorrent. Z tego co się zorientowałem, KTorrent jest pomyślany pod KDE a nie Gnome i trzeba było dociągnoć wiele plików, ale przy 5Mb łączu mało mi to teraz przeszkadza. KTorrent działa bardzo fajnie, ciągnie tak, jak łącze pozwala i tylko raz mi się zbiesił. Ściągnął, co miał ściągnąć, i wydawało mi się, że go zamknąłem. Pół godziny potem próbowałem go normalnie uruchomić, ale już nie mogłem. Zamknąłem proces i problem zniknął – KTorrent ściągnął mi kolejny plik z sieci. Fajny, miły programik, choć nie mam wersji polskiej. A w sieci widziałem głosy, że windowsowy µTorrent radzi sobie znakomicie uruchomiony z Wine, byle go do Traya nie minimalizować.

Kolejny przyjemny programik jaki wczoraj uruchomiłem, a dzisiaj towarzyszył mi przez cały czas, to komunikator PidGin. Ja używam go jako linuksowego GaduGadu, ale ten program ma znacznie więcej możliwości – obsługuje ICQ, i jeszcze chyba cztery inne protokoły o jakich nigdy nie słyszałem.

Konfiguracji w Pidginie nie ma zbyt wiele – aż się dziwnie robi. Jak ma działać, bez kwadransa klikania? Ale działa doskonale. Odbiera i wysyła komunikaty GG, a gdy wyłączyłem na noc maszynkę, dzisiaj dostałem odpowiedzi na wczorajsze pytanie od kolegi. Jak w GG, tylko żadnych reklam nie ma. I to dopiero jest dziwne. Trochę problemu sprawiło mi odszukanie znajomych, ale poradziłem sobie – kogoś znalazłem, część dodałem ręcznie i wszystko gra.

I, rzecz jasna – pod Ubuntu wszystkie te aplikacje pracują sobie jednocześnie nie wchodząc sobie w drogę. Windows Vista tego nie potrafi – potrafi mi za to powiesić DreamWeavera gdy zapomnę wyłączyć GaduGadu.

Komentarze

« Poprzedni wpis